piątek, 24 lutego 2012

Egipt

Na wstępie pragnę przeprosić za swoją długą nieobecność. Nie będę się jednak tutaj zagłębiać w szczegóły, bo nie to jest celem mojego dzisiejszego posta.
Otóż w ten paskudny pochmurny dzień zabieram was do słonecznej Afryki :)
Jakiś czas temu obiecałam wam opowiedzieć o swoich lekko spóźnionych wakacjach - grudzień 2011 :P Wiem, że ich miejsce miało być zagadką, ale zważając na fakt ile polskich turystów odwiedza rokrocznie Egipt stwierdziłam, że: albo wiele z was już tam było albo niedługo się tam wybierze. Zatem duże prawdopodobieństwo, że zagadka byłaby jednym wielkim niewypałem :P 
Zacznę może od tego, że Egipt znajdował się na szarym końcu naszej (mojej i <3) listy turystycznych podbojów świata. Jednak agentka, u której szukaliśmy ciekawej oferty w ciepłych krajach, opowiadała o Egipcie w samych superlatywach i zaproponowała nam atrakcyjną formę zwiedzania - Rejs po Nilu - jego najciekawszej części, czyli Górnego Egiptu :))))
Muszę przyznać, że wycieczka była warta swojej ceny, a rejs niezwykle przyjemny. Sam Egipt nie zrobił jednak na mnie większego wrażenia (no może oprócz Asuanu ;), a jedynie był ciekawym i pouczającym doświadczeniem. Oczywiście, nie twierdze, że nie ma po co tam jechać, bo JEST i polecam każdemu tą wycieczkę. Niemniej jednak nie dopiszę się do listy osób, które spędzają tam niemal każde wakacje ;) Jeśli będę miała okazje wrócić do Egiptu to po pierwsze pojadę już na własną rękę (nie z biurem podróży), a po drugie obiorę kierunek na północ - Kair i Aleksandrię :)
Tymczasem kilka zdjęć: miejsc, ludzi, rzeczy, smaków i kolorów, które miło wspominam :)))


Fabryka Alabastru


Gdyby ktoś zapytał mnie - Jakie zwierze kojarzy Ci się z Egiptem? Bez zastanowienia odpowiedziałabym Osiołek :) 


 Bryczką przez Luksorski Suk (targowisko). . . 




Asuan - miejsce którego się nie zapomina :)


Nie jestem pewna, czy już się widzieliśmy ;P 
Jeśli nie to przedstawiam:
 Lu i jej Szarlatan 
w ogrodzie botanicznym 


Asuański Suk


Jeśli będziecie w Egipcie nie zważajcie na klątwę faraona (oczywiście warto profilaktycznie pić polską wódkie ;) i koniecznie skosztujcie na jednym z Suk:
Asap-usok z trawy trzcinowej  (1 funt) i Falafel-a (2 funty),
Mniam :D


Bądźcie jednak czujni i nie dajcie się naciągnąć na wyższą cenę np. na 5 funtów. Zresztą nie tylko w przypadku tych dwóch smakołyków, ale wszelkich zakupów. Najlepiej kierować się zasadą - Każdą podaną przez Egipcjan kwotę dziel na pół :P A nieraz nawet i na więcej. . .
Dla tych co lubią i potrafią negocjować polecam korzystać z tej zdolności, bo czasami za na prawdę niską cenę można utargować niezłe perełki (o moich może bliżej przeprowadzki) :D
Tylko nie mówcie, że wam o tym wszystkim powiedziałam . . . 


Poniżej nierozłączny element egipskich wnętrz i krajobrazów, który podobał mi się najbardziej, a jak na złość nie było szans na przewiezienie go w bagażu :P
Pani drewniana Ława 
Swoją prostą formą i kolorem zdobi nawet najbardziej nieatrakcyjne miejsca w Egipcie, a jej uniwersalny kształt sprawia, że jest wielofunkcyjna i sprawdza się w wielu dziedzinach codziennego życia Egipcjan :)



 w nubijskiej wiosce. . .


w szkole. . .


w domu. . .



w przydrożnych knajpach. . .



i na ulicach. . .


Życzymy słonecznego weekend-u i  :)

6 komentarze:

  1. habibi jaaaaa nie mam czasu,a le ja tu wrócę i będę zazdrościć :)
    Piekna z was para :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miło się tak ogląda kolorowe foty pełne słońca w taki brzydki i zimny dzień ...

    i - miło Cię widzieć!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mam nadzieje, że i ja będę miała okazję thymke kiedyś zobaczyć, może na żywo?? ;P

      Usuń
  3. moja bratowa która jeździ/jeździła, co najmniej dwa razy w roku do Egiptu z racji pracy również najbardziej chwaliła sobie rejs po Nilu :)

    a ja nie byłam, moze kiedyś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, rejs był super! :) Ja tylko żałuje, że nie ma bezpośrednich połączeń do Asuanu, a nie do Hurghady, bleh ;P

      Usuń